Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

HISTORIA KOTÓW CZ. 3 – KOT W ŚREDNIOWIECZNEJ EUROPIE – cały tekst

KOCIE SPRAWY NR 167 WRZESIEŃ 2016

Tekst:
Ewa Cygan

Status kota w średniowiecznej Europie zdecydowanie różnił się od tego, jak zwierzę to postrzegano w starożytnym Egipcie. Początkowo koty doceniano za ich przydatność w gospodarstwach domowych i na statkach, gdzie niezwykle sprawnie tępiły myszy i szczury.
Jednak z biegiem czasu, z nie do końca wyjaśnionych do dziś przez naukę powodów, koty straciły w oczach ludzi, a wręcz zaczęły być postrzegane jako wcielenie szatana, pomocników sił nieczystych, sprawców wszystkich nie szczęść. Tak więc, mówiąc w wielkim uproszczeniu, okres Średniowiecza to nieustanne
przeplatanie się ze sobą okresów „lubienia” i „nielubienia” kotów, ze zdecydowaną przewagą tego drugiego określenia. Kotom w Średniowieczu zdecydowanie nie żyło się łatwo!

Koty są gatunkiem na tyle specyficznym, że nawet po udomowieniu, które miało miejsce w odległej
przeszłości, potrafią zachować wielki dystans do człowieka. Dotyczy to oczywiście osobników urodzonych na wolności”, z dala od siedzib ludzkich.
Ten dystans był głównym powodem, dla którego zaczęto postrzegać je jako zwierzęta stroniące od towarzystwa człowieka, a to wystarczyło, żeby uznać je za idealnych kandydatów na pomocników szatana.
We wczesnym Średniowieczu koty traktowano jeszcze dość przyjaźnie, głównie dzięki ich łowności i przydatności w gospodarstwie. Było ich bardzo wiele, choćby w Brytanii, gdzie doskonale radziły sobie na wsiach i w miastach. Wierzono na przykład, że kot może być czymś w rodzaju „ofiary zakładzinowej”.
Zabity (często trzymający w pysku mysz lub szczura), pochowany pod podłogą, pod progiem czy zamurowany w ścianie, miał zapewniać ochronę przed szkodnikami, a jego duch miał chronić domostwo i jego mieszkańców przed negatywnymi wpływami złych mocy. Ludzie na wsi
zazwyczaj doceniali pomocną obecność swoich kotów. W podobny sposób traktowały je osoby duchowne. W tamtym okresie władze Kościoła zezwoliły na trzymanie kotów w klasztorach. Według „Ancren Riwle”, kodeksu pustelnicy, sporządzonego przez anonimowego duchownego z XIII wieku, pustelnica mogła posiadać jednego kota, z którym miała dzielić się swoim posiłkiem. Towarzystwo kota sprawdzało się tu w myśl łączenia „przyjemnego z pożytecznym”. Obecność kotów sprawiała, że w klasztorach nie było gryzoni, rekompensowały one również zakonnicom brak kontaktów z ludźmi.
Koty miały również „swoich” świętych, na przykład świętą Gertrudę z Nijvel (patronka kotów i ogrodników), świętą Agatę znaną jako „Santo Gato” („święta od kotów”), czy też piszącego o kotach ucznia
świętego Franciszka, świętego Bartłomieja.

Niestety Wieki Średnie były okresem, w którym życie kota nie miało dużego znaczenia. Co prawda nie spożywano wtedy powszechnie kociego mięsa, a zwierzęta te widniały nawet na liście zakazanych pokarmów (obok takich zwierząt jak między innymi: słonie, ps
y, małpy, wilki), umieszczonej w poradniku „Mannuel de conversation”, sporządzonym w XIV wieku w Brugii. Wyjątkiem byli barbarzyńcy i ludzie skrajnie głodni, którzy jedli koty. W późniejszym okresie, u schyłku Średniowiecza, w różnych rejonach Europy (na przykład w Hiszpanii i we Włoszech), tłuste kocie mięso uznawano za wyjątkowy przysmak.

Popularne było też obszywanie damskich sukni kocim futrem. Był to wyznacznik konkretnego statusu społecznego zarezerwowany dla klas niższych (dla odmiany – arystokracja i rodzina królewska nosiła futra z łasic, kun, gronostajów i wiewiórek). Zanim jednak doszło do kupna takiego futra, koty musiały zostać schwytane, uśmiercone, pozbawione skóry i futra. Jak widać, w Średniowieczu istniał cały sztab ludzi wykonujących te osobliwe czynności. Od tego typu „towarów” odprowadzano nawet podatki i płacono cło (na przykład podatek od beczki kotów wynosił dwa dukaty).

Istniało wiele zabobonów z kotami w roli głównej, a przykłady ich złego i bestialskiego traktowania występowały w zastraszającej liczbie. Powszechnym zachowaniem, które odnotowano w Brytanii w XII wieku, było rzucanie w obcego kota kamieniem lub innym przedmiotem tylko dlatego, że pojawił się na terenie czyjejś posesji. Tak jak w Starożytności w Egipcie mumifikowano je na skalę masową, tak w średniowiecznej Europie dopuszczano się masowo brutalnych mordów na tych zwierzętach – palono je, wieszano, poddawano za życia bolesnym torturom.

W ten sposób populacja kotów, które przybyły z Bliskiego Wschodu do Europy, zmniejszyła się do jednej dziesiątej!

Według badaczy koty łączono z czarami i siłami nieczystymi jeszcze przed początkiem X wieku naszej ery. Wtedy to, każdej środy podczas trwania Wielkiego Postu, palono na stosach tysiące kotów. Wierzono bowiem, że zwierzęta te są manifestacją wiedźm i należy pozbywać się ich w jak największej liczbie. Początkiem utożsamiania tych zwierząt z czarownicami być może był moment, w którym koty zaczęto kojarzyć ze starszą kobietą, która nie posiadała męża ani dzieci. W pewnym momencie zjawisko to nasiliło się do tego stopnia, że każdą starszą, samotną i bezdzietną kobietę z kotem traktowano jak osobę parającą się czarami. Wierzono również w to, że koty wybrane przez diabła na pomocników czarownica sama wychowywała i karmiła piersią. Dla odmiany kotom należącym do ludzi bardziej światłych, uczonych, obracających się w środowisku literackim lub dworskim, żyło się całkiem dobrze. Otaczano je opieką i należytym szacunkiem, wiodły dostatnie życie. To koty rzekomych czarownic były traktowane bezwzględnie, ze szczególnym okrucieństwem.
Wyjątkowo źle postrzegano te czarne, które obecnie posiadają wielu zwolenników i fanów swojej niezwykłej urody. Nie oznacza to, że koty białe czy buro pręgowane traktowano lepiej. Wszystkie, bez wyjątku, w pewnym okresie historii ludzkości uważano za przeklęte, dlatego tortury w stosunku do kotów popierane były nawet przez Kościół, który paląc żywcem setki tych zwierząt oddawał cześć swoim świętym.