Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

FREDDIE MERCURY – ARTYSTA I KOCIARZ


Tekst:
Ania Dąbrowska

Potężny Boeing odrywa się od pasa startowego na lotnisku w Dar-es-Salaam, by równo po piętnastu minutach wylądować na Zanzibarze.
W tym miejscu kończę moją wielką, ale nie ostatnią przygodę z Afryką.

Pierwsze kroki kieruję do centrum miasta Stone Town, stolicy pachnącej przyprawami wyspy na Oceanie Indyjskim. To właśnie tutaj 5 września 1946 roku urodził się Farrokh Bulsara, znany światu jako Freddie Mercury, kontrowersyjny wokalista zespołu Queen, jeden z najbardziej utalentowanych piosenkarzy, a także wielki miłośnik kotów.

 Od przyjścia na świat Freddiego mija właśnie równo 70 lat, ale rajska wyspa, mimo że Mercury spogląda tu na każdym kroku z plakatów, pocztówek i okładek książek, które dostępne są praktycznie w każdym sklepie z pamiątkami, nie będzie obchodzić jubileuszu.
I przyczyną wcale nie jest orientacja seksualna czy pełne rock’n’rollowych wybryków życie artysty, ale fakt przynależności do innej niż islam religii.

(...)

Pierwsze dwa koty, które Mary Austin sprowadziła do wspólnego domu, nazywały się Tom i Jerry. Kiedy związek się zakończył, zabrała je ze sobą, zostawiając Mercuremu na pocieszenie koteczkę Tiffany. Jakiś czas później u Freddiego pojawił się Oscar, po nim Delilah i Goliat – koty schroniskowe. Oba były prezentem bożonarodze
niowym, który swojemu przełożonemu sprawił kucharz, Joe Fannelli. Kolejną była koteczka Miko, uliczna znajda, którą Freddiemu także przyniosła Mary. Pięć kotów to całkiem spore stado, więc Oscar postanowił zamieszkać u sąsiadów, a Freddie nie miał nic przeciwko temu; uznał po prostu, że jego podopiecznemu będzie tam lepiej.
Mercury uważał, że skoro ma duży dom, to może pomóc wielu zwierzętom, dlatego w londyńskiej rezydencji zamieszkał też kotek Romeo.
Jednak koty czasem odchodzą – i tak stało się z Tiffany. Prochy zwierzątka pochowano w przydomowy
ogrodzie. Na miejsce Tiffany wskoczyła koteczka Lilly – spełnienie marzenia Freddiego o białym kocie. Artysta był już wtedy bardzo chory, a jego złe samopoczucie i pogarszający się stan zdrowia były nie do ukrycia.
I to już prawie wszystkie koty wokalisty Queen. Był jeszcze Tarzan, zaadoptowany przez muzyka i jego bliską przyjaciółkę Barbarę Valentin, jednak mieszkał on w monachijskim mieszkaniu pary.

Freddie Mercury kochał koty i był im bardzo oddany, tęsknił, gdy wyjeżdżał. Miał zwyczaj dzwonić wtedy do domu z dalekich krajów, a Mary Austin lub Jim Hutton, ostatni partner artysty, przykładali słuchawkę do kocich uszu. Rozpieszczał swoich podopiecznych do granic dobrego smaku, troszczył się o nich jak najlepszy ojciec, przebaczając nawet zniszczenie drogocennych przedmiotów, które kolekcjonował.


Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 167 WRZESIEŃ 2016