Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

RZEŹBA W ZOO – Puget, Batkiewicz, Badyna – cały tekst


KOCIE SPRAWY Nr 161 – MARZEC 2016

Tekst: Alicja Szubert-Olszewska

Zdjęcia: Mikołaj Olszewski

Walory psychologiczne i estetyczne dawnych miast z ery przedcorbusierowskiej (corbusierowski model urbanistyki – miasto wieżowców wśród zieleni – dop. red.) przeważały nad ich wadami wynikającymi z ograniczeń technicznych.
Cudowne place Sieny, Arezzo, Krakowa, Gdańska, Zamościa, ogrody Rzymu, Wersalu, Warszawy, Peterhofu, Oliwy tworzą szczególną przestrzeń społeczną. Architektura, parki i ogrody bogate w detale rzeźbiarskie, malarskie, metaloplastyczne, ceramiczne kreują ikonosferę pełną znaczeń nie tylko estetycznych, ale i historycznych, psychologicznych, ludycznych wreszcie.


W poszukiwaniu takiego właśnie otoczenia uciekamy z miast kultury kontenerowej, pokonujemy tysiące kilometrów, żeby nacieszyć oczy i duszę sztuką oraz architekturą dawną, „mówiącą”, wypełnioną znakami antropomorficznymi i biomorficznymi. Tkwiąc w pudłach mrówkowców, czy w tzw. rezydencjach nad supermarketami, i patrząc na podobne za oknem, tęsknimy za rzeźbionymi portalami, kariatydami, lwami, amorkami, girlandami kwiatów i owoców. Nie brak oczywiście krytyków takiej postawy, uważających ją za sentymentalną, kryptorustykalną, niedoceniającą szczerości i prostoty współczesnych, inżynierskich konstrukcji ogołoconych z wszelkich dekoracji i ornamentów. Nie jedyne to w dziejach ludzkości pęknięcie między rzeczywistością uszczęśliwianych i uszczęśliwiających.
W nowobudowanej przestrzeni miejskiej, także polskiej, ciągle brak małogabarytowej rzeźby, detalu rzeźbiarskiego, plastycznie opracowanej małej architektury. Nie chodzi w tym wypadku o sztukę monumentalną, pomnikową, ale o taką bezpretensjonalną, wpływającą jednak na charakter miejsca, wyróżniającą je, wydobywającą z anonimowości, z czasem budzącą sentyment.
O społecznym zapotrzebowaniu na tego rodzaju twórczość świadczy choćby popularność niewielkiej figurki podróżnika ze stacji Warszawa Wschodnia, powstałej tuż przed Euro 2012, którą tak polubiono, że na zimę sprawiono jej płaszczyk, szalik i czapkę. Dość rozpowszechnione jest przekonanie, że rzeźba, zwłaszcza ta realizowana w materiałach szlachetnych, marmurze, granicie, jest odpowiednia wyłącznie do tworzenia dzieł poważnych, memoratywnych. Historia sztuki przeczy temu mniemaniu, od tysięcy lat utrwalano w kamieniu sceny pogodne (najwięcej w antycznej Grecji), komiczne, wiele uwagi poświęcano też zwierzętom, także dziś uznani artyści obok poważnych zadań uprawiają tematykę lżejszą – na zasadzie kontrapunktu.

 Michał Batkiewicz należy do artystów, którzy tak właśnie dwutorowo uprawiają swoją sztukę. Absolwent Liceum Sztuk Plastycznych im. Kenara w Zakopanem oraz ASP w Krakowie jest autorem wielu monumentalnych realizacji (drewniany kościół wraz z całym wyposażeniem w Lawton, w USA, liczne rzeźby pomnikowe i plenerowe w Hamburgu, Turynie, Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, w Rabce oraz w rodzinnym Nowym Targu). W 2003 r. za swoją twórczość w dziedzinie sztuki sakralnej otrzymał Złoty Medal przyznany przez Prymasa Józefa Glempa.
Obok sztuki sakralnej Michał Batkiewicz tworzy rzeźby animalistyczne, pogodne, pełne humoru.
Dla krakowskiego ZOO zrealizował cykl zabawnych postaci zwierzęcych – efekt wnikliwej obserwacji ich zachowań. Wyobraził tam zwierzęta egzotyczne, fantastyczne, d
omowe, a także dotąd pomijane w plastyce, takie jak np. Ślimak.
Zwierzaki Batkiewicza bywają zantropomorfizowane, noszą buty, berety, kabaty zapinane na guziki („Pies”), wytworne muchy pod szyją („Koń”), czasem chodzą na ludzkich nogach.

W rzeźbionym bestiariuszu Michała Batkiewicza nie zabrakło też pyzatego kota z potężnymi wąsami. Artysta przedstawił go wprawdzie bez garderoby, ale za to na grzbiecie umieścił mu grupkę miniaturowych przyjaciół z podwórka: konia, psa, wieprzka i ptactwo domowe. W swoich rzeźbach artysta łączy dwa materiały – kamień z metalem. O realizmie, wyrazie i vis comica wyobrażonych stworzeń decyduje metalowy odlew, kamienny korpus zaś, odpowiednio dobrany, opracowany i ukierunkowany, zbliża je do natury. Ogród zoologiczny stał się znakomitym, jedynym w swoim rodzaju milieu dla wesołego zwierzyńca Batkiewicza. Skala, w jakiej rzeźby zostały zrealizowane (obiekty są niewielkie), sprzyja kontaktowi z publicznością, zwłaszcza dziecięcą.
    
Prace Michała Batkiewicza nie są jedynymi rzeźbami,  jakie znalazły się na terenie krakowskiego ZOO. Możemy tam oglądać również trzykrotne powiększenie dzieła Ludwika Pugeta pt. „Lwica”, wykonane przez rzeźbiarza Karola Badynę, a ufundowane przez Stanisława Bisztygę – przyjaciela ZOO. „Lwica” Pugeta spoczywa z godnością na głazie i lustruje dumnym spojrzeniem otoczenie. Ludwik Puget, rzeźbiarz-animalista, historyk i teoretyk sztuki tworzył niewielkie modelowane w glinie i wosku dzieła. Był członkiem stowarzyszeń: „Sztuka”, „Polska Sztuka Stosowana”, „Rzeźba”. Urodzony w 1877 r. w Krakowie, zginął rozstrzelany w Oświęcimiu w 1942 r.
Oprócz „Lwicy”, której oryginał znajduje się w krakowskim Muzeum Narodowym, spośród dzieł dłuta Pugeta należy także wymienić wizerunek innego kota, „Panterę” (brąz), obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.


Ludwik Puget – artysta rzeźbiarz, malarz, historyk sztuki,
ur. 1877 w Krakowie, zm. rozstrzelany w 1942 w Oświęcimiu (Auschwitz)

Michał Batkiewicz – artysta rzeźbiarz, uczeń prof. Mariana Koniecznego,
ur. 1957 r. w Nowym Targu