Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

Przeczytaj cały tekst

Magazyn KOCIE SPRAWY Nr 121 - Listopad 2012

Tekst: Alicja Szubert-Olszewska

Kiedy w połowie XII w. powstało jedno z najznakomitszych dzieł metaloplastyki romańskiej w Europie, Drzwi Gnieźnieńskie, u jego źródeł stał cel dydaktyczny. Fragment polskiej historii został zmonumentalizowany i umieszczony w najbardziej pryncypialnym punkcie ówczesnej Polski, u wejścia do Gnieźnieńskiej Katedry, po to, by z tego miejsca zdobywali wiedzę współcześni oraz następne pokolenia Polaków.


 Sztuka ma rzadką zdolność docierania do niedostępnych sfer ludzkiej świadomości, znajduje drogę tam, gdzie inne środki nie trafiają. Jest także zdolnością poznawczą, uczy rozumieć świat i jego sprawy, stanowi specjalny rodzaj intuicji intelektualnej. W wiekach średnich rozwijała się także jako forma szczególnej dydaktyki. Dla średniowiecza przywiązanego do dydaktycznej koncepcji sztuki wartości estetyczne nie były głównym celem. Piękno rodziło się jakby po drodze. Świadomość satysfakcji estetycznej nie zawsze towarzyszyła twórczości artystycznej.
Trudno to nam dzisiaj zrozumieć, kiedy patrzymy na średniowieczne arcydzieła niedoścignione pod względem formy i wyrazu: katedry, witraże, poliptyki, rzeźby. Wydaje się niemożliwe, że wzgląd estetyczny nie był tym, czym głównie kierowali się ci, co je tworzyli. Twórcy tych doskonałych kształtów najczęściej byli anonimowi, chcieli być tylko użyteczni w przybliżaniu pewnych rzeczywistości nieznanych niepiśmiennym prostaczkom. Myśleli tylko o c elu. Piękno pojawiało się samo w tajemniczy sposób.

Program dzieła, które otrzymało nazwę „Drzwi królewskie” – „Porta Regia”, powstał w Polsce.
Tu opracowano scenariusz historii Św. Wojciecha na obrazach, ustalono szczegóły, treść i przesłanie. W kręgu spolonizowanych benedyktynów, być może w Płocku, przygotowano projekty rysunkowe (mają one wiele cech iluminacji płockich). Benedyktyni osiadli w Polsce mieli częste kontakty z Zachodem, zwłaszcza z Ośrodkiem znad Mozy. Dzięki goszczącym u nas zakonnikom z tego kwitnącego centrum kulturalnego Europy, Polacy zetknęli się nie tylko ze sztuką średniowiecznego Zachodu, ale i z tradycją kultury antycznej wraz z nią przybyłą. Średniowieczny epos, jakim były Drzwi Gnieźnieńskie, dla polskiego środowiska był niewątpliwie wielką przygodą intelektualną. Dzięki Drzwiom Gnieźnieńskim Polacy poznali nie tylko nieznany im dotąd świat pojęć i mitów, ale i faunę, i florę dalekich krain. Wchodząc do gnieźnieńskiej katedry, po raz pierwszy mogli w całej okazałości podziwiać odlane w spiżu królewskie lwy, śmieszne małpy czy majestatyczne pawie.

Przebogata bordiura otacza 18 scen z życia Św. Wojciecha. Bordiura – encyklopedia. W tę wiciową bordiurę wplecione są bowiem postacie mitologiczne, centaury, syreny, różne osobliwości oraz rośliny i zwierzęta egzotyczne, nieznane mieszkańcom Północy. Zwierzęta te, lwy, małpy i pawie, były zresztą dla średniowiecznych Polaków w tym samym stopniu realne, co w zwoje tejże bordiury uwikłane bazyliszki, smoki i inne potwory fantastyczne.

Najczęściej występującym stworzeniem w bordiurze Drzwi Gnieźnieńskich jest lew. Pojawia się wielokrotnie, wspina się na wici, pożera je, walczy ze smokiem, zjada węża, napada na ignudusa. Przedstawiony jest zgodnie z rzeczywistym wyglądem, z charakterystyczną grzywą, mocnymi łapami, w typowych dla tego zwierzęcia pozach.
Lwia głowa, a właściwie dwie lwie głowy stanowią też mocny akcent rzeźbiarski całego dzieła, pełniąc
rolę kołatek. Pośród nielicznych, zachowanych, romańskich, monumentalnych, metalowych drzwi, dwa najwartościowsze artystycznie egzemplarze przypadają na Polskę. Są to bliskie sobie czasowo brązowe Drzwi Płockie i Drzwi Gnieźnieńskie. Drzwi Płockie, obecnie w Nowogrodzie (trafiły tam już w średniowieczu), również mają kołatki z lwim motywem. Z rozwartych lwich paszcz wystają ludzkie głowy. Te pełne groźnego wyrazu, zgeometryzowane, nieco archaiczne, lwie głowy, to paszcze piekieł pożerające grzeszników. Lwie kołatki z Drzwi Gnieźnieńskich bliższe są formom biologicznym, są miękko modelowane, czuje się tam wątki antykizujące, afirmację natury i umiar, którego korzenie tkwią głęboko w odległej epoce, w starożytnej Grecji. Ich rozchylone paszcze nie pochłaniają grzesznych nieszczęśników.

Spiżowe wrota z Gniezna są nie tylko obrazem konkretnych wydarzeń i postaci historycznych w chwili powstawania polskiej wspólnoty duchowej, to także ślad włączenia tej wspólnoty w większy organizm cywilizacyjny, w kulturę Zachodu, a wraz z nią w świat antyku, źródło wielkich wzorów o ogólnoludzkim znaczeniu. To także ślad wrastania tych starożytnych wartości w polski krajobraz duchowy, wpisania ich w fundamenty naszej państwowości.