Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

Przeczytaj cały artykuł

Tekst: Alicja Szubert Olszewska
magazyn KOCIE SPRAWY Nr 104 - Czerwiec 2011
 

 Grabiański swoją przyjaźń ofiarowuje chytrym i zarozumiałym kotom, a także kotom bezpańskim, mizernym włóczęgom, nędznym szelmom, które uszy straciły w chuligańskich bojkach. Spod jego pędzla wyszły setki kocich konterfektów: wypięknionych, puszystych arystokratów i dachowych pariasów, filozofów i lekkoduchów.

Czas jest najlepszym i najrzetelniejszym weryfikatorem wartości. Chociaż w minionym półwieczu ukazało się wiele pozycji książkowych dla dzieci w ciekawej, a nawet bogatej oprawie plastycznej, to nie powstały jednak dotąd takie, które przyćmiłyby urodę i blask ilustracji Janusza Grabiańskiego, które byłyby malowane z podobną swobodą i mistrzostwem, które dawałyby tyle wolności dziecięcej wyobraźni, jak te stworzone „pogodnym" pędzlem tego artysty.

Grabiański nie był rewolucjonistą w dziedzinie ilustracji, nie sugerował się nowinkami formalnymi, nie stosował modnych stylizacji „na ludowo", czy „na naiwnie", nie imitował też malarstwa dziecięcego. Swoimi wizjami plastycznymi wprowadzał dzieci (i nie tylko dzieci) w krainę delikatności, harmonii i poezji. Obdarzony wirtuozowską łatwością rysowania i wyjątkowym smakiem oraz absolutnym „słuchem" chromatycznym, tworzył ilustracje nie tylko urodziwe, ale i czytelne, zrozumiałe dla małych czytelników, znakomite w ruchu i w charakterze, dowcipne, podparte znajomością realistycznego warsztatu malarskiego. Ten artysta potrafił spełnić oczekiwania odbiorców, nie rezygnując przy tym z własnego, niepowtarzalnego stylu i z wysokiego poziomu artystycznego.

Ilustrowane przez Grabiańskiego książki docierały do dzieci z rożnych krajów, wychowanych w rożnych kulturach - wszędzie były lubiane i podziwiane, być może ze względu na ujmujący kształt pomysłów graficznych, a być może dlatego, że stworzone przez artystę postacie mają szczególny wdzięk i sprawiają wyjątkowo sympatyczne wrażenie, obojętnie czy są to ludzie, czy zwierzęta. Świetnie zaobserwowane i ze swadą namalowane zwierzaki przysporzyły Grabiańskiemu najwięcej zwolenników. Koty w jego zwierzyńcu zajmowały szczególną pozycję.
Tadeusz Konwicki w katalogu do wystawy ilustracji Janusza Grabiańskiego, w Domu Artysty Plastyka w Warszawie, w 1974 r. tak opisał stosunek znakomitego ilustratora do kociej społeczności:
„Grabiański jest nieśmiały. Swoją przyjaźń ofiarowuje chytrym i zarozumiałym kotom, a także kotom bezpańskim, mizernym włóczęgom, nędznym szelmom, które uszy straciły w chuligańskich bojkach". Spod uważnego pędzla tego znawcy zwierzęcych kształtów i charakterów wyszły setki kocich konterfektów: wypięknionych, puszystych arystokratów i dachowych pariasów, filozofów i lekkoduchów, kotów pracujących, jak kolejarz z wierszy Eliota, i kotów wałkoni. Portretował to tak zróżnicowane pod wieloma względami, mruczące, wąsate towarzystwo w rożnych formatach, w naturalnej wielkości i w wielkości znaczka pocztowego. Grabiański zilustrował polską klasykę baśniową, utwory Konopnickiej, Kownackiej, Andersena, Londona, Curwooda, Eliota, a także elementarz Mariana Falskiego. Wśród tego bogatego materiału ilustracyjnego rozproszone są liczne kocie wizerunki.

 Chociaż artysta utrwalił się w pamięci czytelników przede wszystkim jako grafik książkowy, był nie tylko utalentowanym ilustratorem, ale i plakacistą, autorem słynnych plakatów powojennych, między innymi zaliczonego do klasyki gatunku plakatu LOT-u. Projektował także kalendarze, opakowania, znaczki pocztowe, pocztówki. Już podczas studiów Grabiański rozpoczął współpracę w dziedzinie grafiki książkowej z najlepszymi warszawskimi wydawnictwami. Studiował w Krakowie i w Warszawie. Dyplom uzyskał w 1955 r. w warszawskiej ASP, w pracowni prof. J. Mroszczaka.
Talent Grabiańskiego zauważono i doceniono bardzo wcześnie, także za granicą. W 1958 r. rozpoczyna niezwykle owocną współpracę z austriackim wydawnictwem Ueberreuter, dla którego zilustrował ponad 20 tytułów, przełożonych na 22 języki. Niezbyt często na światowym rynku wydawniczym ilustrowana książka dla dzieci staje się bestsellerem z powodu nieprzeciętnych walorów malarskich - a tak się stało za sprawą ilustracji Janusza Grabiańskiego, ktory otrzymał „Złotą Książkę" za niewyobrażalny dziś, czteromilionowy nakład sprzedanej książki ilustrowanej. Za twórczość dla dzieci przyznano mu złote medale w Mediolanie, Brnie, Karlovych Varach, Bremie, Katanii. Pośmiertnie otrzymał w Bolonii „Premio Grafico".

Twórczość tego artysty jest dziełem zamkniętym, przedwczesna śmierć w 1976 r. przerwała ją w szczytowym momencie rozwoju talentu młodego, bo zaledwie czterdziestosiedmioletniego grafika.
Trzy lata przed śmiercią pogodna sztuka Grabiańskiego została nagrodzona przez dzieci Orderem Uśmiechu - bardzo trafnie, ponieważ był jedną z najjaśniejszych postaci w historii polskiej ilustracji dziecięcej. Jego dzieło warto docenić szczególnie dziś, kiedy, niestety, polska książka dla dzieci przeżywa kryzys. Dzisiaj inne media wychowują dzieci i inne treści im przekazują.
Jak każdy ilustrator, Grabiański wiele czasu musiał spędzać w ciszy pracowni, w samotności. Miał jednak wielu przyjaciół. Jednym z nich był Tadeusz Konwicki. Chyba nikt nie napisał piękniej o postaci niezwyczajnego ilustratora niż Tadeusz Konwicki: „Grabiańskiego znosi ciągle w gęstwinę słonecznych ogrodów pełnych życzliwości, serdecznej, młodzieńczej brawury, obietnic dziwnych przygód. /.../Grabiański do nikogo nie zgłasza pretensji, nikogo nie poucza. Grabiański wyciąga do nas rękę utytłaną w siedmiu barwach tęczy. /.../ Grabiański po prostu proponuje wszystkim, którzy chcą go słuchać, a właściwie widzieć, odrobinę czułej tęsknoty za tym, co nieustannie przemija, szczyptę uczucia dla współtowarzyszy naszej codziennej niedoli, kroplę melancholijnej nadziei na weselszy, jutrzejszy dzień". Współtowarzyszami naszej codzienności bywają też koty, które Grabiański tak często i tak pochlebnie portretował.