Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

Przeczytaj cały artykuł

Tekst Alicja Szubert-Olszewska
magazyn KOCIE SPRAWY - Nr 97 listopad 2010



Nad drzwiami domu Larssonów widniał napis: „Witaj, kimkolwiek jesteś, w domu Carla Larssona". Dzięki jego akwarelom, nie bez nostalgii zatapiamy się w atmosferę tego gospodarstwa. Larsson, artysta-rolnik, oprowadza nas po wnętrzach swojego dworu, wchodzimy z nim do obór, stodół, do sadu. Poznajemy jego rodzinę, pracowników i zwierzęta.


O sztuce Szwecji słyszy się jakby mniej niż o plastyce innych krajów europejskich.
W historii sztuk pięknych Szwecji najbardziej znany i doceniany jest czas kamiennej architektury romańskiej i gotyckiej - wtedy powstawały katedry w Lund, Uppsali, kościoły w Gotlandii - oraz renesansowej, kiedy wzniesiono renesansowe zamki w Gipsholm, Kalmarze, Vadstenie. Wbaroku na terenie Szwecji działało wielu artystów cudzoziemskich, mieszały się wpływy niemieckie, niderlandzkie i francuskie. W XVIII w. rodzimy geniusz narodu szwedzkiego zwrócił się w kierunku bardziej pragmatycznym. Wtedy właśnie rozwinęła się nowoczesna gospodarka szwedzka. Ponad 30 proc. ówczesnej produkcji surówki żelaza w Europie wytwarzano w Szwecji. Unowocześniono wówczas nie tylko przemysł, ale i rolnictwo i hodowlę. Wysoko stały również nauki przyrodnicze, działali wtedy Linneusz i Celsjusz, profesorowie Uniwersytetu w Uppsali.
Znacznie też wzrosła zamożność i pozycja mieszczaństwa i bogatego chłopstwa. Dalszy postęp we wszystkich niemal dziedzinach życia miał miejsce także w XIX w. Kiedy rozpoczął swoją działalność twórczą urodzony w połowie XIX w.
Carl Larsson, w Szwecji uprawiano głównie sztukę  akademicką, eklektyczną, popularny był również historyzm. Droga tego artysty na szwedzki Parnas nie była prosta. Chociaż ogólnie poziom życia w ówczesnym Sztokholmie był wysoki, jemu zdarzyło się przyjść na świat w rodzinie niewydolnej życiowo i spędzać dzieciństwo w najgorszej dzielnicy tego miasta, która w końcu ze względu na przestępczość i epidemie została zburzona. Ojciec małego Carla niechętnie pracował, chętnie zaś się upijał, ciężar utrzymania rodziny spoczywał na matce, praczce. Na szczęście na los dziecka wpłynął już wtedy dobry, szwedzki system edukacyjny. Larsson uczył się w szkole dla biednych dzieci i tam, kiedy miał 13 lat, jego talent został dostrzeżony przez mądrego i uważnego nauczyciela, który skierował go na drogę artystyczną. Larsson studiuje i pracuje jako grafik prasowy, karykaturzysta. Zarabia dużo, stać go na pomoc dla rodziców i podróż do Paryża. Dwa lata spędza w Barbizon, później mieszka w osadzie szwedzkich artystów koło Fontainebleau.
Impresjoniści francuscy nie wywarli jednak istotnego wpływu na sztukę Larssona. Pod ich wpływem jedynie rozjaśnił swoją paletę i uwrażliwił się na kolor. Większość impresjonistów francuskich używała farb olejnych. Malarstwo olejne pozwala na dokonywanie niekończących się poprawek, przeróbek, przemalowań. Larsson we Francji odkrył i pokochał akwarelę. Akwarela jest najtrudniejszą techniką, tam plamę barwną kładzie się tylko raz, poprawki są wykluczone, dają bowiem wrażenie brudu i wymęczenia.
Akwarela jest sztuką odpowiedzialności za każdy malarski gest - technika olejna nie, chociaż ma inne zalety.
W1879 r. Larsson poznał dwie osoby, które wywarły wielki wpływ na jego życie, jedną z nich była późniejsza żona artysty Karin Bergoo, drugą August Strindberg, z którym artysta przyjaźnił się 29 lat i zilustrował jego rozprawę „Naród szwedzki". W życiu Larssona była jeszcze jedna ważna osoba, którą poznał nieco wcześniej, Pontus Furstenberg, bogaty kupiec z Goteborga, wieloletni mecenas artysty.
Carl Larsson i Karin Bergoo pobrali się w 1883 r., przełomowym momentem w ich życiu była przeprowadzka do domu „Lilla Hyttnas", koło Falun, na północ od Sztokholmu. Ten niewielki dom otrzymała od swego ojca w prezencie Karin. Ów dom, na początku traktowany jako wiejska rezydencja, z czasem stał się osią ich życia i twórczości. Karin też była artystką, to ona projektowała dywany, kilimy, narzuty, zasłony, obrusy, obicia, meble dla dzieci, kwietniki, boazerie, detale rzeźbiarskie i malarskie, które czyniły „Lilla Hytnas" czymś jedynym w swoim rodzaju. Ta piękna, filigranowa kobieta była też muzą artysty i matką jego ośmiorga dzieci. Wiara w znaczenie piękna w powszednim dniu, w rodzinę, w gospodarstwo stworzone przez kochających się ludzi, dom jakiego sam nie miał w dzieciństwie, znalazła wyraz w twórczości Larssona. Tym wartościom poświęcił swoje akwarele, tworząc kolejne cykle: „Dom", „Spadarfvet, nasze małe gospodarstwo" (Spadarfvet, sąsiedni majątek, dokupiony przez Larssonów), „Moja rodzina", „Dom w słońcu", „Larssonowie", „Po słonecznej stronie". Cykle te zostały wydane w postaci albumów i przyczyniły się do wyjątkowej popularności artysty, najpierw w Szwecji, potem poza jej granicami. Ze względu na wymogi ówczesnej poligrafii, delikatne akwarele okonturowane są kreską. Niezwykle dekoracyjne, choć drobiazgowo odtworzone realia gospodarstwa Larssonów pozwalają w tych cyklach odnajdywać wpływy art nouveau. Cykle, wedle ich twórcy, miały być nie tylko osobistym zapisem sytuacji i wydarzeń (akwarelom towarzyszy autorski tekst), ale i wzorem urządzenia domu i gospodarstwa. Obecnie odczytywane są także jako pewnego rodzaju dokument szwedzkiego designu z przełomu XIX i XXw. Nad drzwiami domu Larssonów widniał napis: „Witaj, kimkolwiek jesteś, w domu Carla Larssona". Dzięki cyklom-albumom artysta ma znacznie więcej gości, niż mogłoby się realnie zmieścić w jego rzeczywistym domu.
Patrząc na jego akwarele, nie bez nostalgii zatapiamy się w atmosferę tego gospodarstwa. Larsson, który przedstawiał się jako artysta-rolnik, oprowadza nas po swojej posiadłości. Odwiedzamy z nim wnętrza z drewnianymi podłogami, stropami, boazeriami, malowanymi kaflowymi piecami, ręcznie wykonanymi tkaninami i sprzętami gospodarskimi. Wchodzimy do obór, stodół. Wychodzimy do sadu, na podwórze i na pole. Poznajemy jego żonę, dzieci, pracowników i zwierzęta.
W dobrym gospodarstwie nie może zabraknąć kota. W gospodarstwie Larssonów było ich kilka. Łaciatego, czarno-białego możemy zobaczyć na akwareli „Brita, kot i kanapka". Pręgowanego podziwiamy w towarzystwie drzemiących na kupie gnoju kur, w akwareli „Brama". Kot-czyścioszek odwraca się jednak od kurzego pospólstwa, zasiada na drewnianej belce na pierwszym planie, izolując się od reszty. W „Kuchni" małe, białe kociątko grzeje się przy żeliwnym piecu, który artysta określa „jako żałosne pudło ozdobione potwornymi ornamentami". Kociątko jednak nie jest estetą i ceni praktyczne korzyści, jakie płyną z przebywania w pobliżu tego urządzenia. Inne, łaciate kocię dyżuruje przy stole wigilijnym. W asymetrycznej kompozycji „Wigilia", jako jedyny przedstawiciel fauny na tej uroczystości wskazuje łapką na obficie zgromadzone na nim dary Boże. Jednym z najbardziej lubianych przez koty miejsc jest obora, stamtąd pochodzi przecież najlepsze mleko, ciepłe jeszcze, prosto od krowy. W akwareli „Obora" zagrzebany w sianie kot drzemiąc czeka na mleko, którego może po dojeniu udzielić swojemu pupilowi dojarka Johanna. Obora Larssonów z dzisiejszej perspektywy wydaje się bardzo retro, ale jej mieszkankom, krowom i owcom, żyło się zapewne lepiej niż współczesnym zwierzętom w betonowych, zatłoczonych fabrykach mięsa.
Wartość sztuki Larssona ciągle wzrasta, także i dlatego, że dzięki niej można się zanurzyć w innym czasie, kiedy masło robiło się w maselnicy, kąpało się w nie zatrutych rzekach, gdzie wszystkie kury były „grzebiące", jabłka były mniejsze, ale smaczniejsze, dzieci chętnie pomagały rodzicom w ogrodzie i sadzie, gdzie każdy duży czy mały człowiek miał swoje miejsce i każde zwierzę też.