Czarne, białe, bure i złote

Tekst Alicja Szubert-Olszewska
magazyn KOCIE SPRAWY - Nr 100 luty 2011

Na obrazach Zofii Szałowskiej portretowanym towarzyszą psy i koty. Z czasem bohaterami jej obrazów stają się wyłącznie zwierzęta, szczególnie koty. Do najbardziej intrygujących kocich wizerunków należą m. in. „Koty w muzeum" - syjamczyki o hipnotycznym spojrzeniu, wysuwające łapki z ram obrazu.

Wielu polskich artystów w różnych okresach po wojnie osiedlało się poza krajem. Od pewnego czasu znacznie wzrosło w Polsce zainteresowanie ich twórczością. Nadrabia się też wieloletnie zaniedbania w tym względzie, organizuje wystawy, dokumentuje się dorobek i działalność Polaków tworzących za granicą. Wielu naszym rodakom udało się na obczyźnie zdobyć liczącą się pozycję artystyczną, zaciekawić swoją sztuką szersze grono jej znawców i miłośników. Tak też się stało w przypadku malarki, Zofii Szałowskiej- Ducordeau, której obrazy i grafika znalazły wielu adherentów nie tylko w Europie, ale i poza nią.
Zofia Szałowska urodziła się Warszawie wWarszawie w 1935 roku. Po wojnie studiowała w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, naWydziale Grafiki w pracowniach znakomitych profesorów Henryka
Tomaszewskiego i Józefa Mroszczaka. Dyplom uzyskała w 1959 roku, a w rok potem wyjechała do Francji. W 1962 roku wyszła za mąż za Pierre'a Ducordeau, znanego francuskiego malarza, mistrza trompe l'oeil - sztuki opartej na złudzeniach optycznych. Zofia Szałowska znalazła się we Francji tuż po studiach na niełatwym rynku, na którym działają i usiłują zaistnieć tysiące plastyków z całego świata. Przybyła z Polski młoda adeptka sztuki musiała poszukać własnej, oryginalnej drogi, znaleźć odpowiednią niszę dla swego malarstwa. Zaczęła od portretów indywidualnych i rodzinnych. Malowała je tak, jak czyniono to przed wiekami, nawiązując do stylistyki późnego gotyku czy renesansu. Na obrazach Szałowskiej portretowane osoby przedstawiane były w strojach historycznych i w historycznym entourage'u, jednocześnie, co było nie bez znaczenia dla zleceniodawców, zachowane zostało podobieństwo modeli, uchwycony charakter i podkreślony wdzięk w przypadku wizerunków dziecięcych. Owe, pełne niedzisiejszego czaru, portrety zostały uznane przez publiczność francuską za sztukę naiwną. Z tym jest pewien kłopot, bo nie jest to jednak malarstwo ani naiwne, ani niedzielne, ani prymitywne. Artystka została wykształcona w jednej z najlepszych Akademii Sztuk Pięknych w Europie przez słynnych profesorów, dysponuje świetnym, realistycznym warsztatem malarskim, operuje wysublimowaną kolorystyką, precyzyjnym rysunkiem, w wyszukany sposób komponuje swoje obrazy.
Realizm, który proponuje Zofia Szałowska, jest jednak dość szczególny, plasuje się na przecięciu marzenia i realności, fantazji i danych czerpanych z obserwacji.

Na obrazach Szałowskiej coraz częściej portretowanym towarzyszą zwierzęta: psy i koty. Z czasem malarka bohaterami swoich obrazów uczyniła wyłącznie zwierzęta, najwięcej uwagi poświęcając kotom. Maluje je w grupach: „Koty w muzeum", „Portrety", „Rodzina", w parach: „Małżonkowie", „Para" i solo: „Eleonora", „Magik". Do najbardziej intrygujących kocich wizerunków jakie wyszły spod pędzla Zofii Szałowskiej, należą „Koty w muzeum" - syjamczyki o hipnotycznym spojrzeniu, wysuwające łapki z ram obrazu, emanująca dziwne światło „Eleonora" oraz „Para" dwoje kontrastowo zestawionych zwierząt, śnieżnobiałe i czarne. Wydaje się, że są one symbolem jedności świata, tworzącej się z przeciwieństw, ich figury są ilustracją wzajemnego oddziaływania dwu przeciwstawnych i uzupełniających się sił, określających dualistyczny charakter natury. Szałowska tworzy portrety, subtelne martwe natury, przyrównywane do fresków pompejańskich, projektuje stroje, biżuterię, wykonuje kunsztowne dekoracje różnych przedmiotów użytkowych, mebli, wystawia swoje prace w galeriach prawie na całym świecie, od Paryża, Genewy po Nowy Jork i Singapur. Pokazywała swoje prace również w warszawskiej Zachęcie, w 1991 roku. Zofia Szałowska wykorzystuje możliwości swojego talentu w różnych formach, najwięcej popularności przysporzyły jej jednak wizerunki kotów, być może dlatego, że artystka bardzo dużo wie o tych stworzeniach.

Koty w życiu Zofii Szałowskiej i jej męża były stale obecne. Kotka Buba w domu malarskiego małżeństwa przeżyła siedemnaście lat, wnosząc do niego radość, jaką tylko takie sympatyczne stworzenie jak kot może dać swoim przyjaciołom. Artystka rozstanie z ukochaną kotką przeżyła bardzo ciężko. Kot, który teraz towarzyszy państwu Zofii Szałowskiej i jej mężowi Pierre'owi Ducordeau, nazywa się Grybcio i jest cały szary. Malarka dostrzegła Grybcia, kiedy szukał w krzakach jakiegoś schronienia dla siebie. Był malusieńki i bezdomny. Swoje miejsce i miseczkę znalazł w domu artystów. Często spędza czas na starej farmie na północy Francji, którą malarskie małżeństwo ze znawstwem i pieczołowicie odrestaurowało. Restauracja farmy trwała przez wiele lat, ale dziś daje właścicielom i ich zwierzętom wiele radości i satysfakcji. 

Re.Pl



Zapraszamy do odwiedzenia nowopowstałego portalu internetowego   www.re.pl
który działa pod hasłem - Odkryj Polskę na nowo.


Magazyn KOCIE SPRAWY został zaproszony do tego portalu jako partner, do tworzenia działu Koty w serwisie Pasje. 

Zapraszamy do odwiedzenia naszego forum KOTY w tym portalu


Wydawnictwo Elawet Sp. z o.o.
Projekt i Wykonanie: MediaConsulting.pl