Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

Arrasy wawelskie

Tekst: Alicja Szubert-Olszewska

 Arrasy, monumentalne tkaniny dekoracyjne, można uznać za szczególną formę malarstwa tworzonego na warsztacie tkackim za pomocą wielobarwnych nici. Rozkwit tej sztuki przypadł na okres renesansu.

Na pograniczu francusko-niderlandzkim, w Arras, Lille, Tournai tkano niezwykle dekoracyjne arrasy, nazywane „mille fleurs", ponieważ przedstawione na nich figury ludzkie lub zwierzęce sytuowano na przebogatym roślinnym czy kwiecistym tle, na tysiącu kwiatów. Zachowały się przepiękne przykłady tego typu arrasów przedstawiających życie dworskie, świętych na fantastycznych łąkach, a także sceny z ptakami i jednorożcami wtopionymi w ornamentalnie ukształtowaną roślinność.

W XVI w. centrum europejskiego tkactwa przeniosło się do Flandrii, do Brukseli, Brugii. Niderlandzkie rzemiosło tkackie nie tylko szczególnie rozwinęło się pod względem technicznym i organizacyjnym, ale i bardzo zbliżyło do malarstwa, wykorzystując jego najnowsze doświadczenia i kunszt w przedstawianiu natury. Kartony-projekty tkanin zamawiano u najlepszych malarzy, którzy w coraz doskonalszy sposób posługiwali się realistycznym warsztatem, coraz wierniejszym naturze. Arrasy brukselskie daleko odeszły od francuskiego typu „mille fleurs" z jego dekoracyjnym, płasko traktowanym, niemal ornamentalnym tłem. W szesnastowiecznych arrasach brukselskich sceny figuralne wbudowane są w przestrzenny pejzaż prawidłowo przedstawiony pod względem perspektywy linearnej i powietrznej. Projekty malarskie znakomicie też tłumaczono na język tkactwa, gdzie tworzy się bez podłoża, gdzie wzór powstaje z barwnej nitki wątku przeplecionej z nicią osnowy w trakcie tkania. Brukselskie manufaktury Jana van Tiegena, Willema Pannemakera, Piotra van Aelst, Jana Kampenera cieszyły się sławą najlepszych w Europie, w nich najdoskonalej realizowano wizje malarskie za pomocą najszlachetniejszych materiałów, wełny sprowadzanej z Anglii, naturalnych barwników zachowujących trwałość do naszych czasów, złotych i srebrnych nici.

Sława niderlandzkich mistrzów dotarła także do Polski. Zygmunt Stary i Zygmunt August swoje wielkie zamówienie na wykonanie tzw. szpalerów dla zamku wawelskiego skierowali właśnie do malarzy i tkaczy brukselskich.
W wyniku tego zamówienia powstała jedyna w tej skali i randze artystycznej na świecie kolekcja arrasów jagiellońskich. W dniu śmierci Zygmunta Augusta składała się ona z 356 tkanin, których kształty i wielkość warunkowane były wnętrzami wawelskimi i do których zostały specjalnie przystosowane. Po wojnach szwedzkich uratowało się ich zaledwie 156, po ostatniej wojnie ocalały już tylko 142 tapiserie.

 Kolekcja arrasów wawelskich dzieli się na trzy odrębne, różniące się charakterem i tematyką cykle.
Pierwsza grupa to arrasy figuralne, które nie tylko uczyły Biblii, ale i zachwycały urodą oraz erudycją ich twórców. Według biblijnych arrasów wawelskich, najokazalszych w całej kolekcji (do 50 m powierzchni), wykonano później repliki dla dworu niemieckiego, austriackiego i hiszpańskiego.

Druga grupa to liczący 48 sztuk cykl herbowy, manierystyczny, przebogaty w rozmaite detale - gloria Jagiellonów, mądrych i dalekowzrocznych władców.

Trzeci cykl, zwierzęcy, nawet na tle mistrzowskich, biblijnego i herbowego, wyróżnia się niepowtarzalnym, wyjątkowym charakterem, niespotykanym w takiej skali i urodzie w żadnych zbiorach światowych. Arrasy z tego cyklu znane są jako werdiury - ponieważ w ich kolorystyce przeważa kolor zielony w całej gamie odcieni i tonów. Wawelskie werdiury powstały z inspiracji Zygmunta Augusta, zapalonego myśliwego, znawcy natury, a fauny w szczególności. W 45 arrasach animalistycznych zwierzęta panują w sposób niepodzielny, prezentując się w całej swojej okazałości na tle północnoeuropejskiego krajobrazu, bez względu na to, czy są to stworzenia egzotyczne, czy swojskie. W tym wawelskim bestiariuszu wyróżniają się koty, dzikie koty. Najmniejszy z nich ukazany jest w werdiurze „Ryś i jednorożec".

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 110/111 Grudzień 2011/Styczeń 2012