Tekst Barbara Sieradzan
Zdjęcia Ewa Ziółkowska, Warszawskie ZOO
Stałam przed wybiegiem i dopiero po długim czasie zobaczyłam nieruchomo wpatrzone we mnie okrągłe oczy, a za nimi całą resztę. Manul ani drgnął. Niewiele różnił się od kamieni, na których przycupnął.
Dziś warszawskie ZOO ma trzech przedstawicieli tego gatunku, ale przez jakiś czas nie będą eksponowane. Są w części hodowlanej ogrodu, niedostępnej dla gości, oczekując na odpowiadający ich wymogom wybieg.
Zapewne manule nie ubolewają z tego powodu. W ich środowisku naturalnym człowiek bywa nieczęsto. Rejony ich występowania to Azja Środkowa, od Zakaukazia po Tybet, Mongolię, do północno- -zachodnich Chin. Zamieszkują niegościnne tereny pustynne, stepy, obszary górskie i równinne pozbawione drzew. Potrafią się jednak wspinać, spotyka się je nawet na wysokości ok. 5 tys. m n.p.m.
Portret manula
Choć gatunek ten istnieje od dawna, opisany został dopiero w drugiej połowie XVIII wieku, przez niemieckiego przyrodnika Petera Simona Pallasa (i tak często jest określany: kot Pallasa). Naukowcy sądzą, że najbliższym kuzynem manula jest żbik. Natomiast łacińska nazwa (Otocolobus manul) oznacza kota krótkouchego. Manule rzeczywiście wyglądem przypominają bardzo puszystego kota domowego, są zbliżonej wielkości (waga 2,5 - 4,5 samice, samce do 6 kg; długość tułowia 50-65 cm, długość ogona do 31 cm). Głowa ich jest szeroka, o niewielkich uszach (stąd nazwa), za to oczy mają ogromne, o nietypowych u kotowatych, okrągłych źrenicach. Krótki pyszczek kojarzy się z rasą kotów perskich i istnieje hipoteza, że rasa ta właśnie powstała na skutek krzyżówki kota krótkowłosego z manulem.
Piękne, gęste futro, na brzuchu dwa razy dłuższe niż na grzbiecie, ma wiele wariantów kolorystycznych, dominują jed-nakże dwa podstawowe odcienie: szarości i rudości. Nie mają wiele oznaczeń na swym ciele poza głową i ogonem, często ich okrywa włosowa jest jednolita, bez żadnych deseni. Natura wyposażyła je w futerko między palcami, dzięki czemu bez problemu mogą prowadzić swój naziemny tryb życia na terenach ośnieżonych i oblodzonych.
Wyodrębniono trzy podgatunki manula, różniące się umaszczeniem i miejscami występowania. Najczęściej spotykane to tzw. syberyjskie, żyjące głównie w Mongolii i te przeważnie są rezydentami ogrodów zoologicznych. Dwa pozostałe to O. m. furrunginea (Iran, Afganistan) - z rudymi zabarwieniami i O. m. nigripecta (daleki Tybet, Kaszmir) - z czarnymi ozna-czeniami na piersi.
Manule polują głównie nocą, z zasadzki, co oznacza, że nie wdają się w pogonie za zwierzyną, a atakują z przyczajenia. Taki sposób zdobywania pożywienia ułatwia im ich umaszczenie, dzięki któremu w środowisku, w którym przebywają, są prawie niewidoczne. Ich głównym pokarmem są szczekuszki i drobne gryzonie. W naszym ZOO na ich menu składają się martwe myszy, szczury, króliki, przepiórki lub jednodniowe kurczaki (przemrożone ze względu na ryzyko salmonelli).
Zagrożone istnienie
Prawie na całym terenie występowania manule są gatunkiem zagrożonym. Do takiego stanu rzeczy przyczyniło się kłusownictwo - ich wyjątkowe, piękne, gęste futra stanowią nie lada pokusę dla futrzarzy i elegantek. Niestety - przetrzebiła je również ludowa medycyna chińska - stały się składnikiem swoistych preparatów. Wpływ ma także degradacja środowiska naturalnego przez anektowanie terenu pod uprawy i wypas zwierząt hodowlanych. Gryzonie, którymi żywią się manule, w celu ochrony zbiorów zwalczane są za pomocą trutek. I jeszcze jedno: manule mało się przemieszczają (mimo że jeden osobnik może „posiadać" terytorium nawet do 4 ha). Populacje oddzielone są terenami zagospodarowanymi przez człowieka, brak korytarzy ekologicznych powoduje z kolei niemożność mieszania się genów. To nic innego jak chów wsobny, a co za tym idzie, przenoszenie się i nakładanie wad genetycznych.
Nasze manule
Nasze trzy manule to: urodzona w Wiedniu w kwietniu 2001 roku samica o imieniu Puszysta, druga samica - Serena - urodzona przed prawie 7. laty w Berlinie i blisko 9-letni samiec bez imienia, który przyszedł na świat w Pradze.
Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 112 luty 2012



