JEGO WYSOKOŚĆ LEW

Koty warszawskiego ZOO 
Tekst i zdjęcie Barbara Sieradzan

 Lew to król zwierząt. Nie jest ani największy, ani najgroźniejszy, ale żaden zwierz nie ma tak majestatycznego łba, okolonego grzywą. Jest jedynym kotem żyjącym w strukturach stadnych.Tak jak wszystkie dzikie koty, lew również jest zaliczany do gatunku zagrożonego, choć obecnie nie brak jego przedstawicieli w ogrodach zoologicznych. Spotkanie z lwami warszawskiego ZOO nie mogło odbyć się bez mgr inż. Marii Krakowiak, kierownika Sekcji Zwierząt Drapieżnych w warszawskim ZOO.

Najstarszy z warszawskich lwów, Dukat, skończy na początku grudnia 8 lat. Jako młody, półtoraroczny lewek przyjechał do nas z Kopenhagi. Jest ojcem dwóch następnych - 3,5-rocznego Zulusa i prawie 3-letniego Amora. Niestety, Rosa, partnerka Dukata i mama obu młodych (pochodzących z kolejnych miotów), padła rok temu na skutek wady serca - 6-krotnego przerostu jednej z komór. Miała 14 lat.

W ZOO jest jednak lwica - 2,5-letnia Sofia, która mając zaledwie parę miesięcy, służyła w cyrku pod Krakowem jako zabawka. Właściciel - Bułgar (stąd jej imię, nadane już w ogrodzie) pobierał opłaty za zdjęcia z lwiątkiem. A że przebywała w niezadowalających warunkach, zainterweniowało Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Lwiczka została skonfiskowana i powierzona warszawskiemu ZOO. Obecnie jest już pełnoprawną mieszkanką ogrodu.

Chociaż w ZOO mamy cztery lwy, nie dało się stworzyć z nich stada. Problem polega na różnicach charakterologicznych tych zwierząt. Przebywając w grupie, jedne próbują dominować, inne są zestresowane. Niestety, najstarszy lew nie jest zwierzęciem dominującym, co wyczuł jego syn, Amor, mający najsilniejszą psychikę. Wspierany przez swojego starszego brata - Zulusa, atakował ojca. Dość silna psychicznie jest też Sofia, choć po przybyciu do ZOO potrzebowała czasu na aklimatyzację. Z racji jej „pracy" w cyrku była najbardziej oswojona i reagowała przyjaźnie na swojego opiekuna; teraz jest dorosłą lwicą i kontakty te się rozluźniły.

Stanęło na tym, że Dukat jest na jednym wybiegu z Amorem, a Zulus na drugim z Sofią. Dwa samce, ojciec z synem, nie mają co prawda konfliktów, ale w niektórych sytuacjach Amor bywa lwem dominującym.

Wszystkie duże drapieżniki naszego ZOO zamykane są na noc w swoich pomieszczeniach. Tak jest też z lwami. Kiedyś przesłanką do takiego postępowania była obecność wysokich drzew w pobliżu lwiego wybiegu, które, w razie zawalenia się w czasie burzy czy wichury, stanowiłyby drogę ucieczki zwierząt. W tej chwili tych drzew już nie ma, ale zamknięcie osobno każdego zwierzęcia daje możliwość obserwacji jego zachowań. Nie ma konkurencji pokarmowej, więc można stwierdzić, czy lew zjadł swoją porcję, czy i jak załatwił potrzeby fizjologiczne, czy nie zdradza objawów chorobowych. Większa kontrola pozwala też na lepszą obserwację charakteru lwa i jego relacji z otoczeniem. Słabszy psychicznie Dukat zawsze drugi wchodzi do pomieszczenia po silnym Amorze i jakkolwiek w kontaktach z pielęgniarzami nie ma problemu, to pojawienie się nowego pracownika powoduje natychmiastowe wycofanie się lwa na półkę na ścianie, nawet kosztem pozostawionego posiłku. Taki lew na wolności pewno kiepsko by sobie radził.

Amor na samym starcie miał trochę „pod górkę". Po jego urodzeniu reszta miotu przyszła na świat za pomocą cesarskiego cięcia. Niestety, samczyk i samiczka były martwe. Rosa bardzo troskliwie opiekowała się jedynakiem, jednak on zbyt wolno przybierał na wadze. Konieczne stało się dokarmianie małego Amora za pomocą butelki (mleko stosowane dla szczeniąt), co udawało się robić przez kratę. Lwiątko chętnie przychodziło na karmienie, szybko też zorientowało się, że mięso, którym żywi się mama, jest jeszcze lepsze od mleka. Tak więc rósł pięknie, choć miała go czekać przykra przygoda.

Kiedy zaczął wychodzić z mamą na wybieg, widocznie za bardzo się rozpędził i wpadł do fosy, która najczęściej jest sucha. Złamał tylną łapę i lekarz zalecił ograniczenie aktywności. Jedynym wyjściem było umieszczenie go w małej klatce i tak spędził dobry miesiąc. Na szczęście wyszedł z tej próby bez urazów psychicznych, a mama przyjęła go po tej nieobecności bez oporów. Dziś jest dorodnym samcem, o pięknych proporcjach ciała, a wielkością nie ustępuje ojcu.

Miedzy lwimi braćmi występuje niewielka różnica wieku. To kolejny dowód na to, że warunki wiwaryjne, w jakich przebywają zwierzęta w ogrodzie zoologicznym, wpływają na zachowania, które w stanie dzikim byłyby niemożliwe. W naturze lwica potrzebowałaby co najmniej roku, by odchować młode i nauczyć ich samodzielności. Uproszczone życie w ZOO, brak potrzeby zdobywania pożywienia, brak zagrożenia spowodowały szybką kolejną ruję i gotowość do rozrodu.

Na wolności struktura lwiego stada wygląda mniej więcej tak: silny samiec stara się objąć
przywództwo stada, walczy z dotychczas dominującym samcem i, jeśli mu się to uda, wygania pokonanego rywala. Likwiduje jego potomstwo (lwiątka do roku życia) i zatrzymuje wszystkie samice (jedna jest dominująca). Mądra matka natura tak wymyśliła, że w mniej więcej jednym czasie samice mają ruję, zostają pokryte i rodzą się dzieci. Lwice wspólnie troszczą się o młode i wspólnie polują, w ten sposób więcej potomstwa może przeżyć, a stado jest liczne i silne. Dopóki lew - przywódca nie zostanie wyeliminowany przez silniejszego, młodszego i... koło się zamyka.

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 110/111 grudzień 2011/styczeń 2012

Re.Pl



Zapraszamy do odwiedzenia nowopowstałego portalu internetowego   www.re.pl
który działa pod hasłem - Odkryj Polskę na nowo.


Magazyn KOCIE SPRAWY został zaproszony do tego portalu jako partner, do tworzenia działu Koty w serwisie Pasje. 

Zapraszamy do odwiedzenia naszego forum KOTY w tym portalu


Wydawnictwo Elawet Sp. z o.o.
Projekt i Wykonanie: MediaConsulting.pl