Tekst Barbara Ogonowska
O historycznych kotach u władzy niewiele wiemy, większość kronik milczy na ten temat. A były takie. I są do dziś. O psach towarzyszących władcom, prezydentom, ministrom wiadomo od wieków: były skrupulatnie uwieczniane na malowidłach, rycinach i zdjęciach jako wierni towarzysze rządzących. Nie wydaje się jednak, aby wdawały się w politykę. O psie powiedzielibyśmy zatem, że żył na stopniach tronu czy w przedsionku władzy. Żaden kot jednak nie zaakceptowałby takiej wiernopoddańczej pozycji.
Najważniejszym elementem urzędu tej miary co Home Office, są oczywiście dokumenty, tony papierów, w dużej mierze państwowej wagi i tajnych. A tu - o zgrozo!
- pergaminy i listy nadgryzane są nie tyle zębem czasu, ile siekaczami licznych i żarłocznych gryzoni. Londyńska siedziba Home Office nie była wyjątkiem. Toteż w 1883 roku pracownicy uzyskali pozwolenie na zatrudnienie kota w celu zdławienia problemu.
W owym czasie utrzymanie kontrolera gryzoni opłacał dozorca biura z własnej kieszeni. Z czasem jednak niejasny status kota w urzędzie stał się solą w oku urzędniczym i gdzieś około 1929 r. uzyskano z Ministerstwa Skarbu oficjalne pozwolenie zatrudnienia „kompetentnego kota biurowego" z dziennymi poborami, przeznaczonymi na jego wyżywienie w wysokości
1 penny. Nie wiadomo dlaczego, ów kot otrzymał imię Peter, wiadomo, że był czarny.
Peter
Kwestia jego poborów często była dyskutowana i ulegała rewizji. W czasie II wojny światowej pobory te wynosiły już szylinga i sześć pensów tygodniowo. W dodatku z powodu bombardowań Londynu urząd podzielił się na szereg lokalizacji i każda z filii wniosła o zezwolenie na zatrudnienie „duplikatu" Petera. W 1946 r. ktoś przypomniał o brzmieniu oryginalnego dokumentu zezwalającego na zatrudnienie kompetentnego kota i po ustaleniu, iż 17-letni naówczas Peter nie jest już w stanie skutecznie wypełniać obowiązków, zatrudniono nowego kota, również czarnego i ochrzczonego imieniem Peter, lecz ten po półrocznej pracy uległ wypadkowi samochodowemu i również musiał opuścić stanowisko. Obowiązki oficjalnego „kompetentnego" myszołowcy objął trzeci z kolei czarny Peter, któremu udało się zdobyć przychylność współpracowników oraz zyskać niemałą popularność. W 1958 r. został przedstawiony w wieczornym programie BBC, co zaowocowało liczną korespondencją i upominkami przysyłanymi przez jego fanów z całego imperium z Australią włącznie. Upominki jednakże zostały odrzucone z uzasadnieniem, że Peter jest zatrudniony w służbie publicznej niskiego szczebla i w związku z tym nie ma prawa przyjmowania prezentów. Wskutek protestów wielbicieli rozważano nawet zmianę jego statusu urzędniczego na wyższy, porzucono jednak ten projekt m.in. z racji niepewnego pochodzenia kota.
Peter III
11 listopada 1960 roku Peter III spowodował krótkotrwały kryzys: oto królowa w drodze na ceremonię przed pomnikiem poległych miała już przekroczyć próg, gdy Peter złożył na wycieraczce smrodliwy upominek.
Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY - Nr 83 wrzecień 2009