Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

TURECKI PROTEST W KOCICH MASKACH - Tekst Paulina Maruszewska

Tekst: Paulina Maruszewska

W czasie mojej wieloletniej pracy widziałam wiele złego. Był to zresztą jeden z powodów, dla którego po 17 latach odeszłam z zawodu dziennikarza. Jednak demonstracja zorganizowana przez miłośników kotów w moim ukochanym Kuşadası była dla mnie niezwykle smutnym przeżyciem.
 

Niedawno Kuşadası obiegła straszna nowina: na jednym z luksusowych osiedli, znajdujących się tuż nad morzem, które zamieszkiwali w większości Turcy, ktoś z premedytacją otruł 39 kotów.
Sprawca i przyczyna – nieznane. Znany tylko sposób otrucia tych biednych zwierząt: do kociej karmy została dodana strychnina. Pokarm rozrzucono w miejscach, gdzie karmi się koty.
Tureckie Kuşadası słynie z kotów, swoich futrzanych mieszkańców. Miasto jest z nich niezwykle dumne. Koty żyją tu na zewnątrz, a nie w domach, ale to wcale nie znaczy, że nie mają swoich opiekunów. Każdy z nich związany jest z człowiekiem, lecz panuje tu taki klimat, że koty wolą prowadzić swobodny tryb życia.
Przesiadują więc wokół ogródka i basenu, i tylko czasem wracają na noc do domu. Tym sposobem kotów można mieć wiele. Jedni z moich sąsiadów są na przykład opiekunami aż piętnastu z nich, ale takich domowych, „osobistych” mają tylko dwa. Ja też mam dwójkę. Jeden z moich kocich przyjaciół prowadzi właśnie taki wędrowny tryb życia. Sąsiadka – Rosjanka – nazwała go nawet блудный, co po polsku znaczy syn marnotrawny. Tak naprawdę ma jednak na imię Tygrys.

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY Nr 127 – Maj 2013