Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

STOP mordowaniu zwierząt przed Euro 2012

Tekst i zdjęcia Joanna Müller

Ukraino wstydź się! - krzyczeli zebrani na demonstracji, która odbyła się 13. stycznia tego roku pod ambasadą Ukrainy w al. Szucha w Warszawie. Zjawiło się na niej kilkadziesiąt osób. Niektórzy przyprowadzili swoje psy. Gdy z głośników popłynęły dźwięki, które udało się zarejestrować dziennikarzom i aktywistom w krematoriach dla zwierząt tego... europejskiego państwa, trudno było powstrzymać łzy.

 Na transparentach trzymanych przez osoby z organizacji pro zwierzęcych znalazły się drastyczne zdjęcia ukraińskich psów i hasła o treści: „Pies to nie piłka", „Ukraina - symbol mordu i cierpienia psów", „Zabili nas na Euro 2012", „Nie - utylizacji, tak - sterylizacji".

Celem demonstracji zorganizowanej przez fundację Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva! oraz warszawski Oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami było zwrócenie uwagi na to, co dzieje się na Ukrainie, szykującej się do wielkiej imprezy sportowej. Jak wiadomo, by przygotować ulice do przyjęcia zagranicznych gości, tamtejsze władze wpadły na pomysł, by pozbyć się bezdomnych psów. Sposób, w jaki rozwiązują problem, jest wprost nieludzki i przynoszący wstyd gatunkowi homo sapiens. Organizatorzy przynieśli też petycję skierowaną do ambasadora tego kraju w Polsce, pod którą podpisało się ok. 20 tys. osób. Skierowali ją również do naszego rządu, prosząc o interwencję.

„Szanowny ambasadorze, proszę przekazać do Kijowa, że zebrały się wszystkie media w Polsce, by powiedzieć o tych złych sprawach, które się tam dzieją. Jesteśmy tu dzisiaj, by wyrazić swoją dezaprobatę. Wstydzimy się Ukrainy! Proszę przekazać informację, że Polacy nie zgadzają się na organizowanie Euro 2012 z takim partnerem, że Polacy nie zgadzają się na utylizację psów, trucie ich i zadawanie im cierpienia! - krzyczał przez megafon Mikołaj Szulczewski z fundacji Viva. - Może ktoś na Ukrainie dzięki nam zobaczy, że nie akceptujemy takiego sposobu traktowania zwierząt, ich uprzedmiotawiania i zadawania im bólu. Może ktoś zrozumie, że taki sposób radzenia sobie z ich bezdomnością co najwyżej okryje hańbą i wstydem Ukrainę, a nie poprawi jej wizerunku".

Mikołaj Szulczewski podkreślił również, że na Ukrainie prowadzone są obławy na psy. Zwierzęta te są trute na ulicy, na oczach przechodniów, wyłapywane, ładowane na ciężarówki, potem wywożone i sprzedawane do skupów, gdzie znajdują się krematoria. To teraz wielki przemysł w tym kraju. Za 1 kg psa płaci się 5 hrywien, czyli dwa złote! Do niektórych pieców wchodzi nawet tona psów. Robiona jest z nich także mączka kostna. W niektórych miastach władze same chwalą się tym, że zakupiły nowy piec do kremowania zwierząt. Jak widać, nie jest to kwestia braku środków finansowych. Na ten proceder przeznaczane są duże kwoty. Wynika on prostu ze sposobu traktowania zwierząt na Ukrainie. Mikołaj Szulczewski poinformował, że fundacja posiada materiały filmowe i zdjęcia, na których widać, w jak straszny sposób utylizowane są te psy.

„Widocznie - mówił - jest to akceptowana forma traktowania zwierząt i radzenia sobie z ich bezdomnością w tym kraju. Taka forma pozbywania się bezdomnych psów, ich utylizacja, która teraz stosowana jest na szeroką skalę, była praktykowana przez tamtejsze władze już wcześniej. Teraz, w związku ze zbliżającymi się mistrzostwami Europy, zamieniła się w obławę na wszystkie psy. I bezdomne, i te, które na chwilę oddaliły się od swoich właścicieli. To kompletne uprzedmiotowienie zwierząt. Ukraińskie władze myślą, że jeżeli po ulicach będą biegać bezdomne psy, może to wpłynąć negatywnie na wizerunek kraju. Lepiej więc je zutylizować... Dzisiaj psy, a jutro koty lub inne zwierzęta".

Szulczewski w swoim apelu podkreślał też, że istnieje przecież wiele alternatyw radzenia sobie z bezdomnością, które wprowadziła i Polska, i kraje zachodniej Europy. Przypomniał też, że psy są specjalnym gatunkiem. Stworzone zostały bowiem przez człowieka dla różnych celów. Istnieją przecież psy pasterskie, myśliwskie i takie do towarzystwa. Ludzie powinni wziąć więc odpowiedzialność za to, co stworzyli. Odpowiedzialnie radzić sobie z problemem bezdomności.

Głos w sprawie tego, co się dzieje na Ukrainie, zabrała też Swietłana Petrenko, przedstawicielka pro zwierzęcej organizacji ukraińskiej. Przyznała, że Ukraina wybrała bardzo złą drogę likwidując bezdomne psy. „Dziwne, że mój kraj nie chce zrozumieć, że nie można rozwiązywać tego problemu w taki sposób. Mimo że ma przecież tyle ministerstw, urzędników, departamentów, które opłacane są z kieszeni podatników. Żyjemy w XXI wieku i jest to niedopuszczalne. Ukraina nie chce wzorować się na innych krajach, gdzie przestrzegane są prawa  zwierząt. Wszystkie pieniądze, które mogłyby pójść na sterylizację, chipowanie, prowadzenie schronisk, przeznaczane są na zabijanie psów w okrutny sposób. Bo tak jest najłatwiej".

Na demonstracji pojawiła się też aktorka Anna Chodakowska. „Janukowycz! Deprawujesz swój kraj! Ty robisz Euro 2012? Za jaką cenę?" - krzyczała przez megafon. Jej wystąpienie było niezwykle emocjonalne. Opowiedziała o swoim śnie, na którym krew zamordowanych zwierząt wypływała spod murawy stadionów przy każdym kroku sportowców.

Przed ambasadą zgromadzili się także mieszkańcy Warszawy, nieobojętni na los ukraińskich psów. Jednym z nich była Hanna Dulska, założycielka koła TOZ-u Sadyba. „To dla mnie straszne, po programie w telewizji o tej makabrze nie mogłam spać. Przyszłam, bo nie mogłam siedzieć w domu, gdy dzieje się taka krzywda. Zwierzęta też czują i mają swoje prawa. Wiele osób, które broni np. praw dzieci, ucieka od tematu zwierząt. Nie są nimi zainteresowane, bo dla nich to drugorzędne istoty. Ja uważam, że tak nie jest. Człowiek powinien bronić słabszych: dzieci i starszych ludzi, ale też psów czy kotów. Bezdomne zwierzęta są mi bardzo bliskie" - powiedziała KOCIM SPRAWOM. Tłum skandował, a z megafonu padały hasła: „Stop utylizacji zwierząt w związku z mistrzostwami Europy", „Stop przemocy wobec zwierząt", „Stop traktowaniu zwierząt bez szacunku", „Stop traktowaniu zwierząt jak przedmioty i jak śmieci". Kulminacyjnym momentem demonstracji było odtworzenie zarejestrowanych, przeraźliwych dźwięków maltretowanych i zabijanych zwierząt.

„To pierwsza tego typu demonstracja - powiedziała KOCIM SPRAWOM Monika Nowicka z warszawskiego oddziału TOZ. - W zeszłym roku działaliśmy trochę inaczej. Wybraliśmy się z delegacją na Ukrainę, odbyła się też konferencja prasowa. Jednak nic się nie zmieniło. Do tej pory trwa zabijanie zwierząt. Władze Ukrainy kompletnie nie zareagowały na nasze protesty, więc próbujemy w taki demonstracyjny sposób na to, co się tam dzieje, zwrócić uwagę przede wszystkim mieszkańców Warszawy, ale też władz Ukrainy oraz naszych władz". Na pytanie, jak wyglądał wyjazd polskiej delegacji na Ukrainę, Monika Nowicka odpowiedziała nam: - „Traktowali nas tam różnie. Najczęściej lekceważąco i z niechęcią. Atmosfera, jaka panowała, była nerwowa, starano się ukryć fakty. Nie dopuszczano nas do informacji, nie wpuszczano do pewnych miejsc, zamykano przed nami drzwi. Zabraniano również nagrywania i rejestrowania".

O kolejnych planowanych akcjach mówił też Cezary Wyszyński z Vivy: „Skierowaliśmy pismo do wszystkich możliwych instytucji, włącznie z UEFA, niestety nie dostaliśmy ani jednej odpowiedzi. Kontaktowaliśmy się też z polską minister sportu. I cisza. Będziemy jednak podejmować działania do skutku. Im bliżej Euro, tym częściej takie akcje będą przez nas przeprowadzane". Podobne demonstracje odbyły się w wielu europejskich krajach, w Niemczech 13 stycznia, 14 stycznia we Włoszech.