Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

RÓŻOWE ZJAWISKO STS-U – KRYSTYNA SIENKIEWICZ

Tekst: Magdalena Izabella Bielicka
W lutym minęła pierwsza rocznica śmierci wybitnej aktorki teatralnej – Krystyny Sienkiewicz. Artystka całe życie zarażała wszystkich śmiechem i śmiechoterapia była najważniejszą terapią w jej życiu. Mimo chorób zawsze była „rozchichrana”, jak mówiła o sobie. Młodzieńcza dusza nie opuszczała jej do końca.

Historia KOCICH SPRAW to w dużej mierze historia związana z Krystyną Sienkiewicz. Można powiedzieć, że Krysia była z nami od zawsze.
Bardzo mocno przeżyłam moje pierwsze spotkanie z aktorką. Nie miałam wcześniej zaszczytu bliskiego, bezpośredniego kontaktu z tak znaną osobą, aktorką, piosenkarką. Znałam ją z filmów, teatru, Kabaretu Starszych Panów, STS-u, później z Kabaretu Olgi Lipińskiej. Wydawało mi się, że tak znana osoba jest na pewno niedostępna.
Tymczasem okazało się, że Krysia jest niezwykle bezpośrednia, ciepła, po prostu nadzwyczajna.
Nie pozwalała mówić do siebie per pani. Lubiła otaczać się młodymi ludźmi, lepiej się z nimi czuła. Podczas spotkań nie odczuwało się absolutnie różnicy wieku.
Kiedy w 2008 roku nasz miesięcznik organizował obchody Dnia Kota – Przyjaciela i Terapeuty od razu wiedzieliśmy, że poprosimy Krysię, aby zechciała przyjąć tytuł Ambasadora Polskiej Felinoterapii. Zgodziła się od razu. Mimo ogromnego bólu rehabilitowanej ręki namalowała na naszą aukcję charytatywną tryptyk – trzy obrazki z napisem K-O-T, po jednej literze na każdym. To wówczas Krysia otrzymała od KOCICH SPRAW statuetkę Ambasadora Polskiej Felinoterapii.
To dzięki Krysi pojawiły się w KOCICH SPRAWACH kocie wiersze poety z Krakowa – Franciszka J. Klimka.
Krysia i Franio mają na pewno wiele wspólnych cech, ale podobieństwo ich trudów dzieciństwa wzrusza mnie niezmiernie. Krysia w dzieciństwie (a raczej jak mówiła „w bachorstwie”) nigdy np. nie miała lalki, a Franek nigdy nie miał klocków. Z upływem czasu Krysia obrosła w lalki – jedną lalkę podarował jej nawet Franek Klimek, a Franek z czasem zaczął układać swoje wiersze… jak klocki.
Dla Krysi nie było spraw niemożliwych. Nie znam osoby, która miałaby w sobie tyle samozaparcia, siły, wytrwałości, chęci, aby pomóc innym. Pomagała wielu osobom, wprawdzie wiele osób ją zawiodło, ale nie zawiodły jej nigdy zwierzęta. Dla nich poświęciła kawał swojego życia. W rozmowach z nami, wywiadach, mawiała, że to właśnie koty i psy są jej prawdziwymi przyjaciółmi. Nikomu nie zrobią krzywdy – w przeciwieństwie do ludzi, którzy potrafią być przecież paskudni. Miała wielki szacunek dla zwierząt. Pomagała im, jak tylko mogła. Od kiedy została prezesem fundacji im. 120-lecia Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, dzięki pracy zawodowej, kontaktom, temperamentowi pozyskiwała fundusze dla swojego schroniska. Prosząc o pomoc dla czterołapów, nie znała hamulców. Kiedy przeprowadziła się do swojego uroczego dworku na Bielanach, w jej domu zamieszkała gromada zwierząt.

Więcej przeczytasz w magazynie KOCIE SPRAWY NR 185 – MARZEC 2018