Zadzwoń do nas: (22) 844 19 84 / (22) 844 80 77 / 665 777 244 Email: kociesprawy@kociesprawy.pl

Nie masz jeszcze prenumeraty naszego magazynu?  Zamów

MATURA 2011 - Kot na maturze

Kot był jednym z czterech symboli, które postanowiłem wykorzystać na maturze ustnej z języka polskiego. Chciałem, żeby moja prezentacja była oryginalna, dlatego sięgnąłem po symbol kota. Nie ukrywam, że źródłem inspiracji były KOCIE SPRAWY. Bazowałem głównie na Kocie Kustosza. Odwoływałem się do artykułów i ilustracji z tego działu.

Pawel Auguściński, tegoroczny absolwent Zespołu Szkół Mechanicznych Elektrycznych i Elektronicznych w Toruniu, zdał ustny egzamin maturalny z języka polskiego w maju 2011 roku. Temat jego prezentacji brzmiał: „Symbol jako sposób obrazowania w literaturze i sztuce". Otrzymał 17 na 20 punktów.

„Wszystko przez stres - mówi Paweł - wiedziałem, że będę się denerwował, ale nie myślałem, że stres może odjąć mowę, że można przestać racjonalnie myśleć. Nie zaprezentowałem tematu tak, jak zamierzałem. Poza tym, zrealizować temat w ciągu 15 minut nie jest łatwo, zwłaszcza gdy ma się jeszcze do pokazania zdjęcia, do omówienia reprodukcje obrazów. Kot był jednym z czterech symboli, które postanowiłem wykorzystać w swojej pracy. Nie chciałem powielać symboli narodowo- -wyzwoleńczych, dzikich róży czy limb. Chciałem, żeby moja prezentacja była bardziej oryginalna, dlatego sięgnąłem między innymi po kota. Chciałem pokazać, że i w literaturze, i sztuce pełno jest odniesień do tego zwykłego świata, który nas otacza. Szkoda tylko, że są to rzeczy, o których na lekcjach się nie mówi, ale wiem, że po prostu nie ma na to czasu. W literaturze przedmiotu i podmiotu odwołałem się do artykułów i ilustracji z KOCICH SPRAW. Bazowałem głównie na Kocie Kustosza. To dzięki niemu miałem dostęp do Overbecka i nie ukrywam, że pomysł opowiedzenia o kocie wziąłem właśnie z tego czasopisma".

Paweł dorastał w domu pełnym dzieci. Bo czterech braci i trzy siostry to liczna gromada. I zawsze było wesoło. Obok dzieci pojawiały się też zwierzęta - króliki, gęsi, kaczki, kury, psy oraz koty. Każde z nich miało swoje imię, ale koty zawsze nazywały się Maciek. Nieważne, czy były to te duże, czarno-białe, czy te pręgowane, czy najzwyklejsze szare dachowce. Kręciły się po kuchni, zaglądały do pokojów, spały na półkach z książkami, czasem towarzyszyły dzieciakom podczas ich zabaw. Przychodziły i odchodziły, jak to koty. Zawsze jednak były to koty dziadka. On je karmił, czule do nich przemawiał, albo wprost przeciwnie - rozumieli się bez słów. Paweł miał bardzo dobry kontakt z dziadkiem, więc tak trochę to te koty były i jego. Najbardziej utkwił mu w pamięci ten czarno-biały Maciuś, ten największy, co prał się z innymi kotami, aż fruwało futro w powietrzu. Ten, który przynosił do domu myszy, jaszczurki i krety i dożył w domu Pawła sędziwego wieku. Z biegiem czasu dzieci dorastały, zaczęły opuszczać dom. Robiło się coraz mniej gwarno, ze zwierząt pozostały tylko psy i inne Maćki. Pewnego dnia dom niemal opustoszał, bo cztery lata temu wraz z dziadkiem odeszły koty. I jakoś nikt - może przez brak czasu, a może przez szacunek do dziadka - nie chciał przynieść do domu nowego kociaka. Kontakt Pawła z kotami urwał się na kilka lat, ale nikt by się nie spodziewał, że to zwierzę powróci w dość specyficznej formie.
DOMINIKA WARSKA


Symbol jako sposób obrazowania w literaturze i sztuce

Johann Friedrich Overbeck, Portret malarza Franza Pforra, 1810 r
 Motyw kota jest obecny niemal we wszystkich kulturach i religiach świata. W starożytnym Egipcie jest to obraz bogini Bastet. W średniowieczu kojarzony był z tajemniczością, magią i śmiercią - zwłaszcza kot czarny. Dziś jest symbolem elegancji, wdzięku, czystości, ale także i lenistwa. Stawiany w opozycji do psa, prezentuje indywidualizm, niezależność i dystans do człowieka, wciąż chodzi własnymi ścieżkami. Niecodzienny obraz kota ukazuje nam Wisława Szymborska w wierszu pt. „Kot w pustym mieszkaniu". Zwierzę opowiada o pustce i samotności i bardzo niecodziennej sytuacji, w jakiej się znalazło. W utworze widzimy przywiązanie zwierzęcia do swojego pana. Więź ta ukazana jest w dramatyczny sposób, bo w kontekście śmierci. Postać kota ulega personifikacji i w nadzwyczaj ludzki sposób przeżywa utratę swojego pana. Zauważa zmiany zachodzące w rutynie dnia codziennego, ale wierzy, że jego właściciel wróci. Z jednej strony prezentuje ufność, z drugiej odgraża się twierdząc, że nie okaże radości z powrotu swojego pana. Nie wymiar religijny czy kulturowy jest wskaźnikiem kreacji i interpretacji postaci kota. Chodzi raczej o prezentację relacji zwierzęco-ludzkich oraz uczuć, do których współczesny człowiek czasem wstydzi się przyznać. Cały utwór utrzymany jest w subtelnej tonacji pretensji kota do właściciela za to, że odszedł, stąd kot może symbolizować zachowanie osób, które nie chcą dopuścić do świadomości myśli, że odeszła ukochana osoba. Poprzez kreację kota, poetka przyznaje się do bardzo prostych, ale i bardzo dotkliwych w swojej wymowie uczuć takich jak: tęsknota, ból po rozstaniu, niepewność nowej sytuacji czy jutra. Dlatego mamy tu do czynienia
z liryką maski. Kot staje się symbolem uczuć Szymborskiej po śmierci Kornela Filipowicza, z którym przez kilka lat poetka była związana. Jako ciekawostkę dopowiem, że wspomniana w wierszu kotka Mizia jest autentyczna. Należała do Kornela Filipowicza, a Szymborska po jego śmierci stała się „nie tą ręką", która kotu podawała jedzenie. Wiersza tego poetka nigdy nie czyta na wieczorach autorskich, ponieważ jest bardzo osobisty. I tak oto szara kotka staje się bohaterką niezwykłej sytuacji. Symbolem uczuć, łącznikiem pomiędzy życiem i śmiercią, wpisanych w rutynę codziennych czynności.
Krąży przekonanie, że zwierzęta trzymają się dobrych ludzi. Przykładem potwierdzającym to stwierdzenie jest obraz pt. „Portret Franza Pforra" Johanna Friedricha Overbecka. Malarz przedstawia swojego przyjaciela w towarzystwie łaszącego się kota. Obydwoje znajdują się na pierwszym planie, w centrum obrazu, co podkreśla wagę tych postaci. Kot staje się nie tylko wyrazem przywiązania, ale i odzwierciedleniem cech Franza Pforra - w końcu kot trzyma się dobrego człowieka, prawda? Oparty o lewe ramię mężczyzny, prawdopodobnie trąca go łebkiem, domaga się pieszczot, uwagi, co jeszcze bardziej ma zaakcentować wrażliwość młodego człowieka. Co prawda, nie ma na obrazie ukazanej pieszczoty kota, ale oglądający obraz ma wrażenie, że dłoń Franza za moment przesunie się w stronę zwierzęcia i kot otrzyma to, o co prosi. Z postaci kota i młodzieńca emanuje niezwykły spokój. Dodatkowo cały obraz utrzymany jest w ciepłej tonacji brązu. Być może jest to celowy zabieg Overbecka, który wzmacnia w ten sposób wzajemne powiązanie obydwu postaci. Franz Pforr ubrany jest w białą koszulę i brązowy kaftan, podobnie jak kot, który namalowany został w tonacji biało-brązowej. W taki oto sposób artysta wykorzystuje symbol kota i interpretację powiedzenia, że „kot trzyma się ludzi dobrych" - aby wyrazić szacunek do swojego przyjaciela Franza Pforra, z którym przez wiele lat był bardzo blisko związany. Tak więc kot w literaturze i sztuce, w różnych epokach, staje się symbolem interpretowanym na kilku płaszczyznach. A dzięki temu, że taki środek artystycznego wyrazu, jakim jest symbol, może mieć kilka znaczeń, tak i kot w literaturze i sztuce staje
się nośnikiem uczuć, emocji oraz cech charakteru.
PAWEŁ AUGUŚCIŃSKI

Kot w pustym mieszkaniu
Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.
Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf się zajrzało,
przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
Wisława Szymborska